Angielski pisarz Lee Child stworzył postać Jacka Reachera, byłego wojskowego, który przemieszcza się bez celu po Stanach Zjednoczonych jako tak zwany drifter. Pisarz przy kreowaniu tej kultowej już postaci (oprócz ponad 20 powieści, powstały 2 filmy pełnometrażowe z Tomem Cruisem i serial na Amazonie z Alanem Ritchsonem – świetny zresztą, polecam) oparł się na postaciach realnych osób. Ten styl życia jest całkiem popularny w USA. Wielkie przestrzenie tego kraju obejmujące wiele stref klimatycznych od pustynnych rejonów Arizony, po skutą śniegiem Alaskę i od tropikalnej Florydy po góry Kolorado są wręcz rajem na ziemi dla tak zwanych drifterów. Termin ten pochodzi od określenia drift czyli kontrolowanego poślizgu celowo zainicjowanego przez kierowcę. Tak i drifterzy pozornie przemieszczają się w bez celu, jednak robią to świadomie i z własnej woli. Nie są to bezdomni włóczędzy, drifterzy podczas podróży mieszkają w motelach, nie żebrzą – utrzymują się z pracy sezonowej oraz emerytur (często są to faktycznie byli wojskowi). Co ciekawe postać Jacka Reachera wzorowana na autentycznych drifterach przyczyniła się do wzrostu popularności tego stylu życia.

Cechą wyróżniającą wędrowców oprócz oczywiście stałej wędrówki jest ubiór i styl życia.

Drifterzy dużo podróżują, zazwyczaj autobusami lub autostopem i dużo chodzą, z tego powodu noszą ze sobą to co można włożyć do kieszenie, ewentualnie małego plecaka, który nie może ograniczać ruchów. Nie mają domów i pralek więc starają się kupować tanie ubrania, gdyż wiedzą że dość szybko je zużyją i wymienią na inne, z tego powodu bardzo lubią second handy. Natomiast jeden element ubioru jest dla nich niezwykle istotny i nie żałują na niego pieniędzy, chociaż co oczywiste za dużo ich nie mają. Są to rzecz jasna buty.

Z rozmów przeprowadzonych z drifterami wynika, że średnio noszone przez z nich buty kosztują między 300 a 500 dolarów. Tymczasem na całą resztę stroju (od bielizny, przez spodnie, bluzę czy kurtkę) starają się nie wydawać więcej niż 20-30 dolarów. Dysproporcja jest więc ogromna. Mało tego, niektórzy z nich mówili, że początkowo próbowali zaoszczędzić także na tym elemencie stroju, jednak problemy jakie pojawiły się gdy buty okazały się niewłaściwe szybko uzmysłowiły im, że właśnie na butach oszczędzać nie mogą. Mogą wybierać jak najtańsze motele albo spać pod gołym niebem, kupować tanie ubrania ale buty muszą być dobre.
Buty używane przez drifterów charakteryzują się wspólnymi cechami:
1. Są zrobione z prawdziwej naturalnej skóry – bez względu czy przemierzają zaśnieżony Oregon czy bagna Florydy, drifterzy noszą buty wykonane z naturalnej skóry. Jest to logiczne, zapewnia ona najlepszą oddychalność i komfort termiczny.
2. Buty powinny być szyte – z artykułu wynika, że średnio buty szyte u takiego wędrowcy wytrzymują między 1-2 lata, natomiast buty klejone – 2-3 tygodnie. Wiem, że to wręcz niewiarygodne, jednak jest to logiczne, drifterzy używają butów, aż się rozpadną, nie noszą ze sobą przyborów do pielęgnacji obuwia (chociaż korzystają z usług pucybutów) nie mają butów na zmianę i przemierzają tysiące mil rocznie w ciężkim terenie. Potrzebują więc butów wytrzymałych, które nie rozkleją się pod wpływem ciepła Arizony lub ulewy w Nowym Orleanie. Taką wytrzymałość dają wyłącznie buty szyte (podejrzewam, że metodą goodyear welted, chociaż nie udało mi się dotrzeć do tej informacji).
3. Gumowa podeszwa z odpornym bieżnikiem to element niezbędny obuwia driftera , jest to oczywiste i wiąże się z punktem nr 2.
4. Buty muszą być wygodne – to znowu logiczne, jeśli ktoś chodzi non stop w butach tysiące kilometrów, wręcz często śpi w nich to muszą być one wygodne. Ponownie ten punkt jest zgodny z 1 i 2 – naturalna skóra i szycie goodyear welted po dopasowaniu do stopy zapewniają wygodę niespotykaną w butach klejonych z tzw. eco skóry .
5. Zdecydowana większość wędrowców (bo chyba tak należałoby amerykańskie drifter przełożyć na polski) preferuje buty za kostkę i sznurowane. Niezależnie od pogody czy temperatury. Sądzę, że chodzi tu o funkcjonalność. Sam lubię nosić buty za kostkę także wiosną i późnym latem, więc to rozumiem.
6. Kolejna cecha wiąże się z miejscem zakupu oraz marką obuwia.
Oczywiście w artykułach nie pojawia się konkretna marka, jednak wszyscy drifterzy unikają znanych, głośnych marek – są po prostu za drogie, płaci się tam nie tylko za jakość butów ale także za logo, na którym tym ludziom kompletnie nie zależy. Unikają też dużych centrów handlowych, preferują małe sklepy na obrzeżach wielkich miast – można tam dostać najlepsze ceny i dobre jakościowo produkty. Patrząc na to co sprzedaje się w polskich centrach handlowych wydaje mi się, że w tym wypadku Polska jest bardzo blisko USA 🙂 Co ciekawe Jack Reacher w książkach Lee Childa nosi trzewiki brogues ze skóry groszkowej angielskiej manufaktury szyjącej ręcznie obuwie metodą goodyear welted, Cheaney. Buty kosztują około 2500 złotych więc jakieś 600 dolarów – wszystko by się zgadzało  Nie udało mi się jednak potwierdzić czy realni drifterzy też wybierają buty tej marki.
Brogowany trzewik z angielskiej manufaktury Cheaney

Partigiani Jasper

 

Buty za około 400-500 dolarów:
1. Carlos Santos 8866 – kolejne buty o rodowodzie wojskowym, te są wzorowane na obuwie spadochroniarzy z II wojny światowej. Ich zalety to wysoka cholewka, szycie goddyear welted i podeszwa St. Moritz – wyjątkowo elastyczna i odporna, nawet Jack Reacher by jej za szybko nie zniszczył

Natomiast dla osób chcących mieć takie same buty jak Jack Reacher ale nie mogących sobie pozwolić na 2500 złotych (w końcu nie każdy na co dzień walczy z terrorystami, rosyjskimi szpiegami, i mafią) proponuję świetne Berwick 620 scotch grain, niezwykle podobne do Cheanney, tak samo szyte i również ze skóry groszkowej.

Gdybyście natomiast chcieli być drifterem z klasą polecam czwartą bonusową parę.

Carlos Santos 8094 szyte metodą pasową z dwóch rodzajów skór, bardzo wysokie trzewiki. Miękka skóra zapewnia wygodę nawet gdy wędrujecie z Kalifornii do Main. Koszt na poziomie 600 dolarów.

Jak widać możliwości zakupu szytych ręcznie, wytrzymałych i wygodnych butów za kostkę w Polsce nie ma wiele, jednak istnieją. Na dodatek w cenach będących w zasięgu każdego amerykańskiego wędrowca. Skoro ludzie, których życia zależy od butów wybierają obuwie tego rodzaju, wydaje mi się, że my również powinniśmy iść za ich przykładem i po nie sięgnąć, nawet kosztem spodenek z dużym logo (albo nowego BMW). Jestem pewien, że nasze stopy będą szczęśliwe.

Napisz komentarz