Czy warto się elegancko ubierać w domu?

To pytanie zadał mi dziennikarz przygotowujący się do artykułu o home wear. Brzmiało ono w części tak „Jak w tym przypadku można połączyć domową wygodę z elegancją? Czy warto Pana zdaniem w ogóle ją wprowadzić, skoro w domu widzą nas zazwyczaj tylko domownicy?”.

Przyznam, że zdumiało mnie ono tak bardzo, że postanowiliśmy napisać nie tylko krótką odpowiedź ale cały artykuł.

Pytanie to można bowiem zadać inaczej, mianowicie dla kogo się ubieramy? Dla siebie czy dla innych? Tak samo można zapytać, czy zasady savoir vivre podczas jedzenia stosujemy wyłącznie w restauracji, a w domu gdy nas nie widzi nikt obcy to jemy jak prosięta? Jest w końcu cos takiego jak kultura osobista, której strój czy zachowanie przy stole jest częścią składową, którą się albo ma albo jej nie ma, niezależnie od tego czy ktoś na nas patrzy czy nie. Przyznam, że o mężczyznach, którzy starają się elegancko ubierać i kulturalnie zachowywać wyłącznie w towarzystwie obcych osób, a w obecności żony i pozostałych domowników uważają, że mogą zapomnieć o zasadach savoir vivre nie mam najlepszego zdania. Wręcz przeciwnie moim zdaniem, to właśnie wobec bliskich mi osób powinienem zachowywać się nienagannie, bo przecież to oni są dla mnie najważniejsi.

Moja ulubiona marka produkująca zegarki – Longines ma motto, które jest mi bardzo bliskie „elegance is attitude” – elegancja to nawyk. Tak jak nawykiem jest trzymanie noża w prawym ręku i widelca w lewym, mówienie dzień dobry i do widzenia gdy wchodzę lub wychodzę z jakiegoś pomieszczenia. Jeżeli savoir vivre, w tym elegancja jest naszym nawykiem, przestajemy zwracać na to uwagę – jesteśmy eleganccy zawsze – dla siebie samych, ponieważ zachowując się niestosownie czy ubierając niedbale, po prostu źle się czujemy. Tak więc czy warto ubierać się elegancko w domu – oczywiście, o ile jest to możliwe. Jeżeli pracujemy w ogródku czy naprawiamy kran to zakładamy rzeczy stosowne do tej pracy, jednak podczas chociażby jedzenia posiłków milej jest nie tylko nam ale i domownikom gdy jesteśmy dobrze ubrani.

Inną sprawą jest ubiór w pracy, nawet gdy jest ona wykonywana w domu. Prowadzę działalność gospodarczą, a to oznacza, że pracuję znacznie więcej niż tylko osiem godzin. Bardzo często odbywam telekonferencje i telefoniczne rozmowy biznesowe w domu, również pracuję przy komputerze w warunkach domowych. Nie wyobrażam sobie, że mógłbym to robić na przykład w szlafroku. Jak już wielokrotnie wspominałem nasz strój świadczy o naszym szacunku do rozmówcy. Fakt, że nie może on mnie zobaczyć nie ma znaczenia. Ponadto elegancki ubiór dodaje pewności siebie, którą osoba po drugiej stronie wyczuje w naszym głosie. Wreszcie po prostu przyjemniej jest być elegancko ubranym, niż paradowanie w niedbałym stroju, w końcu elegance is attitude.

W jaki sposób ubierać się w domu by nie rezygnować ani z wygody, ani z elegancji. Przyznam, że nawet ja uważam, że siadanie do kolacji we fraku lub czytanie książki w smokingu to jednak lekka przesada  Zdecydowanie postawiłbym na naturalne tkaniny czyli bawełnę, len i cienką wełnę z dodatkami bawełny i jedwabiu (dzięki nim wełna mniej się mnie). Przyznam jednak, że dla mnie idealnymi tkaninami do noszenia w domu są wełna merynosów i bawełna. Wełna merino ma wspaniałe właściwości higeniczne, nie chłonie potu, zapewnia komfort termiczny, jest ciepła w chłodne dni i odwrotnie, izoluje termicznie w gorące. Ponieważ dodatkowo mniej się mnie, stanowi idealną tkaninę do noszeni w domu. Jej przeciwieństwem jest bawełna, która świetnie chłonie wilgoć, jest elastyczna i dopasowuje się do ciała. Jeśli jest wysokiej jakości również zapewnia swobodę ruchów zwłaszcza jeśli jest to bawełna Jersey, która jest lekka i przyjemna w dotyku i dobrze dopasowuje się do sylwetki. Dzięki luźnemu splotowi Jersey zapewnia komfort nawet w upalne dni.

Konkretny ubiór zależy od pory roku, a przede wszystkim jaką temperaturę lubimy mieć w domu. W przypadku spodni dobrym rozwiązanie są chino lub jeansy, które jeśli są uszyte z miękkiej tkaniny zapewniają duży komfort. Spodnie idealne do noszenia w domu łączące komfort dresu z elegancją formalnego kroju i materiału to joggersy, czyli spodnie z dzianiny ze ściągaczem u góry w pasie i na dole nogawki, styliści proponują łączyć je z marynarkami. Nieco innymi spodniami są eleganckie spodnie w kant ale z górą wykończoną jak w dresie czyli z elastycznym sznurkiem. Zapewniają one dużą wygodę dając jednocześnie poczucie elegancji, uważam że to świetny mezalians elegancji i swobody, znakomity do noszenia w domu i na mniej formalne okazje. Do spodni zakładam koszulę z Jersey zapewniającą swobodę ruchów tub t-shirt z dobrej bawełny. Ponieważ jesienią i zimą lubię, gdy temperatura w domu nie przekracza 20 stopni często noszę kardigan z wełny merino lub sweter w serek z podobnej tkaniny. Dzięki temu gdy wychodzę na chwilę na taras nie muszę zakładać płaszcza

Poniżej stylizacja właśnie z takimi spodniami niemieckiej marki Hilt, zestawiona z  koszulą z przewiewnego splotu Emanuel Berg. Świetny zestaw domowy do home office.  Całość do kupienia w sklepie www.klasycznebuty.pl

stylizacja, casual, home working, loafersy, mokasyny, joggersy

Buty – w serialu rodzinka.pl dorośli domownicy biegają po domu w czarnych oxfordach, a pani domu w wysokich szpilkach. Ja jednak postawiłbym na coś nieco bardziej powszedniego i proponuję, driving mocks, loafersy z zamszu szyte metodą blake i espadryle. Celowo preferuję buty wsuwane, ponieważ łatwo je zdjąć i założyć, a jestem zdecydowanym zwolennikiem zmiany obuwia na domowe gdy wchodzę do mieszkania (i odwrotnie). Nie oznacza to jednak, że od razu powinienem rezygnować choćby z częściowej elegancji na rzecz totalnej wygody.

Pamiętajmy także, że dom nie zawsze jest naszą prywatną enklawą. Zdarza się, że przyjmujemy gości i chociaż w obecnych czasach telefonów komórkowych niezapowiedziane wizyty są rzadkością to również mogą się zdarzyć. Czasami też my składamy wizytę sąsiadom. Wczoraj miałem dylemat jakie buty założyć. Sąsiedzi (dwa domy dalej) zaprosili nas na kawę. Ponieważ są to nasi dobrzy znajomi chciałem się ubrać luźno ale oczywiście elegancko. Upał był okropny więc włożyłem bawełniane szorty, przewiewną koszulę i największy kłopot miałem z butami. Nie chciałem iść w ogrodowych klapkach czy japonkach bo nie za bardzo pasowały do reszty stroju i źle się czuję w takich butach jeśli nie jestem na plaży, czy nie korzystam z basenu. Nie za bardzo chciało mi się wchodzić na górę do garderoby po stopki i loafersy, a ponadto uznałem, że na taką bardzo swobodna wizytę mogłyby się wydać gospodarzą trochę za oficjalne. Idealne byłyby skórzane sandały ale oczywiście szewc chodzi boso więc i ja ich nie posiadałem. Ostatecznie wybór padł na sneakersy ale niestety musiałem ruszyć się na górę i ubrać stopki. To jest kolejny powód dla którego warto mieć kilka modeli casualowego obuwia w domu. Czasami nawet loafers może wydać się za elegancki, gdy odwiedzają nas dobrzy znajomi ze swobodną wizytą, a jednocześnie ciągle nie warto rezygnować z fajnego wyglądu na rzecz crocsów. Poniżej sandały Partigiani dostępne w KlasyczneButy.pl i stylizacja z nimi akurat na gorące dni lata.


I ostatnia stylizacja bardziej już jesienna. Jej ozdobą są jeansy ekskluzywnej marki MMX uszyte z bardzo delikatnego denimu dzięki czemu są niezwykle wygodne. Rozpinany sweter z wełny merino od Andrea Fenzi zapewnia komfort i swobodę, można go zapiąć jeśli wychodzimy na chwilę na dwór lub mieć rozpięty w domu (ja akurat lubię temperaturę 19-20 stopni). Do kolejnych loafersów marki Berwick wybrałem skarpety legendarnej, angielskiej marki Pantherella – z wełny merino, kto raz je ubierze nie będzie chciał nosić nic innego. Kolejna nieformalna koszula Emanuel Berg wieńczy całość. Zestaw ten, zwłaszcza jesienią i zimą jest bardzo uniwersalny, zapewnia komfort i elegancję i pozwala na wypicie kawy na tarasie czy balkonie w słoneczne dni bez potrzeby przebierania (chyba, że butów:). Wygląda stylowo, jest komfortowy – czego chcieć więcej.

Inną, chociaż trochę łączącą się z powyższą jest kwestia jak wyglądać fajnie będąc, na przykład, na wakacjach. Wynalazkiem ostatnich lat jest jakieś koszmarne połączenie sandałów z półbutami. Kiedyś podobnego rodzaju obuwia używało się do chodzenia po rafach koralowych, obecnie z całkowicie niezrozumiałych dla mnie powodów mężczyźni noszą je na co dzień. W dodatku nie mając pojęcia jaka jest geneza tego obuwia, często traktują je jako rodzaj półbuta i zakładają do nich skarpetki. Efekt jest tragiczny po prostu. Zestawienie to jest tak popularne, że podczas mojej ostatniej wizyty w Warszawie ilość mężczyzn noszących ten zestaw do niemal wszystkiego, od krótkich, sportowych szortów po długie półformalne  spodnie mnie przytłoczyła. Połączenie tych elementów wygląda tak:

Sandały ze skarpetami

A można na przykład tak:


W tym stroju pojechałem o 5 rano do Warszawy i wróciłem do Gdańska o 21, licznik wystukał mi 25 tysięcy kroków, a termometr wskazywał 25 stopni. Byłem na urlopie, więc całkowicie prywatnie. Na nogach miałem zamszowe Desert Boots legendarnej angielskiej marki Barker, a więc buty do kostki, zwykłą bawełnianą koszulkę polo i letnie, bawełniane chino marki Hiltl. Nie umarłem z przegrzania, nogi mnie nie bolały, słowem komfortowo spędziłem intensywny, letni, urlopowy dzień. Uwieźcie mi sandały, skarpetki i krótkie spodenki to wcale nie jest idealny zestaw letni. Można pogodzić wygodę ze schludnym wyglądem tak na wakacjach jak i w domu.

 

 

3 komentarze

  1. Albert Pietrzak Odpowiedz

    Według mnie warto ubierać się tak, aby czuć się dobrze 🙂 Sam czasami chodzę lekko wystrojony po domu, gdy mam taką ochotę, mimo, że nigdzie nie wychodzę. Zawsze to jakość człowiek poprawi swoje samopoczucie, gdy się „ogarnie” i lepiej ubierze 🙂

Napisz komentarz