Mamy już połowę lata. W tej sytuacji nasuwa się pytanie czy warto kupować letnie obuwie? Uważam, że pora jest wręcz idealna i to z dwóch powodów. po pierwsze wzmiankowane buty można nosić aż do połowy jesieni. Po drugie właśnie teraz sklepy wprowadzają atrakcyjne wyprzedaże i wietrzenia magazynów, na letnie obuwie. Można więc dużo taniej kupić świetnej jakości buty i jeszcze w tym sezonie cieszyć się nimi nawet przez 2-3 miesiące.

Na naszym blogu stawiamy od początku na jakość i elegancję. Nie będę więc pisał o crocsach, japonkach czy klapkach. Letnie obuwie może, a nawet wręcz powinno także być eleganckie i stylowe. Oczywiście równie ważna jest wygoda. Dobrej jakości, szyte obuwie przewyższa wygodą każde klejone, sieciowe buty. Jakie więc polecamy buty na resztę lata?


Skoro mówimy o jakości, to oczywiście skórzane. Najlepszą skórę (pomijając cordovan) uzyskujemy z cieląt. Jest ona miękka, szybko dopasowuje się do stopy. Natomiast uważać należy na tak zwaną mielonkę, czyli zmielony odpad skóry gotowej, często używany do produkcji butów, wówczas producent informuje,że but jest po prostu „skórzany”. W przypadku obuwia jest tak samo jak z ubraniami, jeśli można się pochwalić materiałem, z których zostały wykonane to producent to robi – jeśli nie, cóż znaczy że nie za bardzo jest się czym chwalić.

Latem polecamy również skórzane podeszwy, dzięki nim but jest lekki i „oddycha” całą powierzchnią. Nie jest to jednak zasada tak bezwzględna jak w przypadku powyższej, jeśli planujemy nosić obuwie także jesienią to można rozważyć podeszwę york lub nawet dainite.

W suche, ciepłe dni szczególnie atrakcyjny jest zamsz. Skóra ta jest delikatna i miękka, świetnie oddycha. W Polsce mamy obawy co do konserwacji i utrzymania zamszu, niesłuszne gdyż jest ona łatwiejsza niż skóry licowej.

Lato, wreszcie  to czas na mokasyny. Pod tym pojęciem w rzeczywistości kryje się kilka rodzajów obuwia. Niestety język polski, zazwyczaj bogaty i kwiecisty w tym wypadku jest zadziwiająco ubogi. Będę więc posługiwał się zwrotami angielskimi. 

Najbardziej popularnymi mokasynami są tassel  loafers. Od kilku lat jest to nieformalny król salonów Mediolanu, Londynu i Nowego Yorku oraz wszelkich liczących się targów mody. Jest to także najbardziej oficjalny z mokasynów, który latem śmiało zastąpi nam oxfordy cap toe jako zwieńczenie garniturów, nawet formalnych.
Z kolei zamszowe loafersy z frędzlami stanowią znakomite uzupełnienie kompozycji casualowych i półformalnych.

Nieco mniej formalne są penny loafers. Posiadają charakterystyczny pasek na podbiciu, za który w latach trzydziestych ubiegłego stulecia wkładano monetę pensową (stąd nazwa). Buty te często szyte są metodą goodyear, nie mniej równie popularnym szyciem  jest blake. To drugie szycie, chociaż mnie trwałe, jest dużo bardziej elastyczne i świetnie sprawdza się latem. Pensówki można nosić niemal do wszystkiego (poza szortami), pasują zarówno do letnich garniturów jak i jeansów.

Najmniej formalnymi z mokasynów są boat shoes, czyli buty żeglarskie. Oczywiście obecnie nie są one już adresowane wyłącznie do miłośników sportów wodnych ale stanowią eleganckie dopełnienie casualowych ubiorów (nawet szortów). Boat shoes posiadają białe, kauczukowe podeszwy, rzemienne sznurowadła i są idealnym rozwiązaniem dla osób ceniących wygodę i nonszalancki luz.

PITTI UOMO 96
ph. Szymon Brzoska – The Style Stalker

Oczywiście, to nie jedyne nasze propozycje na lato i ciepłą jesień. Jednymi z najbardziej uniwersalnych butów są monki. Uszyte z zamszu są świetnym obuwiem letnim, znakomitym zarówno do jeansów, spodni chino jak i zestawów koordynowanych. 

Wreszcie kolejnym butem będącym kwintesencją lata jest sneakers. Zarówno ze skóry licowej jak i zamszu będzie stanowił znakomity dodatek do strojów zupełnie casualowych ale także i półformalnych.  Biały sneakes to absolutne „must have” garderoby letniej.

PITTI UOMO 96
ph. Szymon Brzoska – The Style Stalker

Paweł

Napisz komentarz