Urodzona na przełomie XX i XXI wieku w niewielkiej nadmorskiej miejscowości. Jej dzieciństwo, choć beztroskie, upłynęło pod znakiem nieustannych wręcz rabunków i kradzieży. W zależności od okoliczności i miejsca pobytu łupem padały drobne artykuły spożywcze, odzież oraz biżuteria. Współpracując z młodszą siostrą osiągnęła zaskakująco niski poziom wykrywalności przestępstw, dzięki czemu nigdy nie spotkała jej specjalnie surowa kara.

Zawsze lubiła się uczyć i dużo wiedzieć, więc edukację zaczęła bardzo wcześnie za źródło wiedzy obierając znaleziony przypadkiem stary elementarz (Ala ma kota, kot ma Alę). Skrupulatnie planowała swoją przyszłość, dzięki czemu kończąc liceum, dalej nie miała pojęcia, co tak naprawdę chce w życiu robić. Idąc na studia, doskonale wiedziała (bo powtarzał to KAŻDY), że będzie to najlepszy okres w jej życiu. I teraz robi wszystko, żeby tak się właśnie stało.

W ramach wyjaśnienia, zrabowałam wszystkie znane mi puszki z ciastkami oraz spustoszyłam przydomowy ogródek jedząc (o zgrozo!) marchewkę prosto z ziemi (i żyję). Przygoda z modą zaczęła się od podbierania ubrań z maminej szafy i od potajemnego noszenia zegarka taty. Jak się zaczęło, tak już nigdy nie skończyło.

Piszę od zawsze, a pewnie nawet jeszcze trochę dłużej. W swoich tekstach staram się pokazać, że moda oraz styl to nie wymysły dandysów i pyszałków, a konkretne narzędzia, które umiejętnie użyte, mogą nam zwyczajnie ułatwić i umilić życie. „Nie oceniaj książki po okładce” – a co niby oceniamy jako pierwsze?

Z niezwykle stylowymi pozdrowieniami,

Justyna Horbacz

Napisz komentarz